"Mój pies", styczeń 2006 - "Miłość do zwierząt wywleka się z domu"
piątek, 19 sierpnia 2011
czat z Krystyną Sienkiewicz, aktorką prowadzącą schronisko w Milanówku Polesiu
- Jak to się stało, że zaangażowała się Pani w prowadzenie schroniska?
- Wiele lat temu przyszła do mnie pani Zofia Krzysztofowicz-Witkowska. Miała 90 lat i schronisko dla bezdomnych zwierząt w Milanówku Polesiu. Wiedziała, że kocham i szanuję zwierzęta. Poprosiła, żebym po jej śmierci zajęła się schroniskiem. To najsmutniejszy spadek, jaki można dostać.
- Jak można pomóc Pani schronisku?
- (...) Najbardziej pomoże mi ten, kto nie przerzuci do mnie przez płot kolejnego miotu szczeniaków, tylko sam się nimi zajmie.
- Spotyka się Pani z zarzutem, że pomaga zwierzętom zamiast ludzi?
- Pomagam też ludziom. Wychowałam nie swoje dziecko, które uratowałam od śmierci. W ten sposób zamknęlam usta tym, którzy chcieliby mi postawić taki zarzut. Dałam dużo bezpłatnych koncertów na rzecz dzieci niepełnosprawnych. Ludziom pomagają wszyscy, a zwierzętom nieliczni.
- Czy zaraziła Pani swoją pasją kogoś z przyjaciół?
- Otaczam się wyłącznie ludźmi, którzy szanują zwierzęta, to dla mnie wykładnia człowieczeństwa.
Artykuł w formie pytań i krótkich odpowiedzi - aktorka opowiada w nich o swoim zamiłowaniu do zwierząt, o pracy na rzecz zwierząt bezdomnych, o sytuacji zwierząt w Polsce... Serdecznie polecam.
| następna » |
|---|


