historie prawdziwe - z życia wzięte
... czyli jak wygląda życie z psem pod jednym dachem
Tutaj zbieram opowieści, listy, anegdoty od znajomych, czytelników... o tym, jak żyje się z zwierzętami pod jednym dachem - skąd się biorą w naszych domach, czym zaskakują, czym zachwycają, czym niepokoją.
Czasem będą to opowieści radosne, czasem smutne, a czasem pełne porad - wierzę, że wszystkie ciekawe zarówno dla osób doświadczonych, jak i dla tych, które jeszcze nie wiedzą, czy chcą mieć żywe zwierzę w domu.
O życiu w stadzie
poniedziałek, 21 listopada 2011
Serdecznie zapraszam do zapoznania się z nowym artykułem w dziale ZANIM KUPISZ PSA/historie z życia wzięte - "O życiu w stadzie".
Ten dział ma dla mnie szczególne znaczenie - zawiera opowieści ludzi, których poznałam właśnie dzięki psom, dzięki tej stronie - a opowiada o codziennym życiu z psami. Te historie opowiadają o naszej codzienności, problemach i przyjemnościach... Myślę, że właśnie one najbardziej pomogą podjąć decyzję o wprowadzeniu psa do swojego domu.
Sonia - cieszy mnie jej uśmiech...
sobota, 16 kwietnia 2011
Sonia ma może 10 lub 12, 14 lat. Jest już staruszką cierpiącą na wiele psich, suczych dolegliwości. Problemy z pęcherzem stały się naszym wspólnym utrapieniem - ona zażenowana, gdy popuści, ja regularnie pilnująca podkładów, piorąca legowisko.
Sonia 3-4kg nieszczęścia, które 8 lat temu w deszczowy listopadowy wieczór stanęło pod drzwiami tarasowymi. Nie pierwsze to były odwiedziny błąkających się zwierzaków - i tym razem zaprosiłam to "nieszczęście" na miskę ciepłej zupy. Wręcz wczołgała się z podwiniętym ogonem i wzrokiem wbitym w podłogę, ale zawartość miski była nie do pogardzenia. Zostawiłam ją samą, by mogła spokojnie zjeść. Nie patrząc mi w oczy, piszcząc zażądała wypuszczenia i wypuściłam ten trzęsący się szkielecik na dwór.
Historia Żabki - etap pierwszy
poniedziałek, 28 lutego 2011

Żabka (kupka nieszczęścia) trafia do domu.
Podobna do Parson Russell Teriera posiada bardzo wiele jego cech. Osoby niezorientowane często ją myliły, a wręcz nie odróżniały od jej rasowej koleżanki, młodszej o co najmniej 5 lat.
Żabkę znaleźli dobrzy ludzie w czerwcu 2000 roku w lesie lub na wsi bardzo zmasakrowaną, wręcz w stanie agonii. Najpierw trafiła do weterynarza, uznał on, że psinka nadaje się tylko do uśpienia. Z powodu licznych obrażeń i wycieńczenia nie dawał jej żadnych szans na przeżycie nawet jednej nocy! Na szczęście ludzie, którzy ją znaleźli postanowili, że będą tę "bidę" ratować za wszelką cenę, a ona pokazywała, że bardzo chce żyć. Nie mogli jednak trzymać jej u siebie, więc Żabka trafiła do domu Pani Ewy. Tam została poddana leczeniu i była oswajana z człowiekiem, bardzo się bała. Wielu moich znajomych wiedziało, że chciałabym mieć psa, gdy dowiedzieli się o suni, skontaktowali mnie z Panią Ewą i tak w połowie lipca trafiłam do domu, gdzie przebywała Żabka. Przyjechałam pod dom z ogrodem, otworzyła mi Pani Ewa, jednak nie było przy niej żadnego psa. Powiedziała, że jeżeli Żabka mi się nie spodoba to absolutnie nie muszę jej brać i żebym miała świadomość, że ona jest jeszcze w strasznym stanie. Ustaliłyśmy wiele szczegółów i wreszcie wypuściła Żabkę z domu. I...



historie z życia wzięte